Obudziłam się około dziewiątej rano. Świetnie, zaspałam. Budzik miał zadzwonić chwilę po szóstej, ale najwidoczniej go nie słyszałam. Mam nadzieję, że Callum nie ma mi za złe tego, że nie odwiedziłam go tak wcześnie, jak obiecałam. Usiadłam na krańcu łóżka i prawą ręką sięgnęłam do szkatułki po amulet.
- Idiotko, przecież żałobników już nie ma - zaśmiałam się sama do siebie. Mimo tego, że wstałam później, nadal nie do końca myślę.
Wstałam i ruszyłam do łazienki, wykonując tam wszystkie poranne czynności. Zeszłam do kuchni i zobaczyłam tatę, siedzącego przy stole z kubkiem kawy i gazetą. W tle grało radio i akurat zaczynali wiadomości.
- Dzień dobry, Alexo - powiedział wesoło, zauważając mnie.
- Cześć - odpowiedziałam mu, uśmiechając się. Sięgnęłam po kubek i nalałam sobie trochę kawy na rozbudzenie. Usiadłam naprzeciwko ojca i przyglądałam się, jak w skupieniu czyta gazetę.
- Władze Londynu, jak i sama królowa Elżbieta II bardzo zainteresowali się sprawą wyłowu ponad setki ciał z Tamizy, dlatego w zgodzie ze służbami mundurowymi wnoszą, aby każdy kto wie cokolwiek o tej sprawie, zgłosił się na jakikolwiek komisariat. - Usłyszeliśmy informację z radia, na którą nieco się skrzywiłam. Jakby dowiedzieli się prawdy, to chyba dostałabym dożywocie. Ewentualnie została wyśmiana.
- Wiadomość z ostatnich godzin. W Guys Hospital dzisiejszej nocy, dwudziesto siedmio letnia pielęgniarka dostała zawału serca - zaczął prezenter. - Po szybkiej reakcji lekarza dyżurującego, udało się odratować kobietę i już teraz czuje się dobrze. Nasi redaktorzy rozmawiali z lekarzem, który mówił, że tej nocy szczególnie dziwnie się zachowywała; rzekomo widziała jak jeden z pacjentów stoi w płomieniach. - Nie wierzyłam w to co słyszę. Z pewnością chodzi o Calluma albo Olivię. - Pielęgniarka nie chciała z nami rozmawiać. Z jej ust wydobyły się tylko słowa;
- Widziałam jak wchodził do piątki. Później go nie było. Ani jego, ani tego chłopaka.
- Zapytana o kogo jej chodzi, nie potrafiła odpowedzeć. - Prowadzący zakończyli na tym swoją wypowiedź i przeszli do kolejnych nowinek.
- Dużo się ostatnio dzieje w tym szpitalu, co? - zaśmiał się do mnie tato, jednak nie odpowiedziałam. Wstałam z krzesła, wzięłam swoje rzeczy i wyszłam z domu.
„Widziałam jak wchodził do piątki" - jak echo odbijały się we mnie te słowa. Przecież Callum leży w sali numer pięć. Nie zważając na to czy złapię jakiś pociąg do centrum, czy nie, udałam się na stację. Całe szczęście udało mi się zdążyć, następny byłby dopiero za dwie godziny. Nie mieszkam przy ruchliwej dzielnicy, dlatego dostanie się do centrum Londynu bywa trudne. Wsiadłam do odpowiedniego pociągu i zajęłam miejsce przy oknie. Wyciągnęłam na wszelki wypadek swój miesięczny bilet, a następnie telefon. Napisałam do Grace, że niestety się nie spotkamy dzisiaj i spowrotem wsadziłam komórkę do kieszeni bluzy. Spojrzałam na swój nadgarstek i jęknęłam w duchu. Wyglądał nie najlepiej, ale jeśli miałabym zrobić to jeszcze raz, zgodziłbym się. Dzięki temu mogę się spotykać z Callumem, ale też inni zakończyli swoje cierpinie. Oczywiście będę tęsknić za Matthew i... Catherine? A raczej Catherine w ciele Olivii. Nie wiem jak trzynastolatka ma sobie poradzić w życiu dwudziesto-trzy letniej kobiety. Przeraża mnie ten fakt. Myślałam, że takie rzeczy dzieją się tylko w filmach, a tymczasem to przytrafiło się komuś kogo znam. Zawsze razem z Grace śmiałyśmy się, że ludzie wierzą w takie bajki, jak duchy, czy inne istoty nadnaturalne, ale teraz to my, a raczej ja miałam z nimi doczynienia.
Wysiadłam na odpowiednim przystanku i natychmiast ruszyłam w stronę szpitala. Po chwili przekroczyłam próg budynku i pobiegłam po schodach do odpowiedniej sali. Stanęłam w drzwiach, ale Callum nie był na swoim łóżku. Nawet nic nie wskazywało na to, aby tam przebywał. Rozejrzałam się po korytarzu, ale w pobliżu nie było nikogo, kto mógłby mi pomóc. Skierowałam się do sali, gdzie leżała Olivia, może ona coś wie. A przynajmniej taką mam nadzieję.
- Jak to go nie ma? - Niemal krzyknęła, kiedy jej powiedziałam o wszystkim.
- Nie mam pojęcia. - Przeczesałam ręką włosy.
Dziewczynka westchnęła i wykonała, tak bardzo znajome dla niej, łączenie palców dwóch rąk w dwa łączące się ogniwa.
- Pójdę go poszukać i popytać innych. Może się czegoś dowiem - powiedziałam, wstając z krzesła, które stało obok szpitalnego łóżka.
Pożegnałam się z Olivią i ruszyłam do recepcji.
- Dzień dobry, Alexo. - Pielęgniarka za ladą powitała mnie. Zdziwiłam się, że mnie zapamiętała. Widziałyśmy się i rozmawiałyśmy tylko raz; wtedy, gdy Calluma i Catherine (a raczej Olivię) przywieźli do szpitala i nikogo nie chcieli do nich wpuścić. Ubłagałam ją jakoś, aby pozwoliła mi porozmawiać z chłopakiem, a ona upewniając się, że nie jestem z miejscowych mediów, wpuściła mnie.
Zupełnie odbiegłam w tym momencie myślami do chwili, kiedy pierwszy raz rozmawiałam z prawdziwym Callumem i nawet nie zauważyłam, że stoję przed nią nic nie mówiąc dobre trzy minuty.
- Alexo - powiedziała ponownie. - Jeśli nic nie chcesz, to proszę, abyś odeszła, gdyż tamujesz kolejkę. - Uśmiechnęła się do mnie.
- T-tak, przepraszam - wydukałam po chwili. - Wie pani może, gdzie jest Callum? Przywieźli go dwa tygodnie temu razem z siostrą Catherine, został wyłowiony z Tamizy i miał dziwne oparzenie na dłoni.
- Uwierz, Calluma nie da się zapomnieć - zaśmiała się, a ja chwilę się zastanawiałam co ma na myśli. - Wypisał się w nocy.
- Jak to się wypisał? Gdzie on teraz jest?
- Tego nie wiem. - Wzruszyła smutno ramionami.
- Jasne, dziękuję - powiedziałam i odeszłam.
Nie wiedziałam, które miejsce mam najpierw przeszukać. Przede wszystkim - nie wiedziałam, gdzie mieszka, a to chyba podstawowa informacja. Zastanawiałam się, gdzie może obecnie przebywać. W katedrze, gdzie cały koszmar się zaczął i skończył, w parku, gdzie się spotykaliśmy, czy może właśnie w swoim domu, ale szczerze miałam nadzieję, że nie. Najpierw postanowiłam odwiedzić św. Pawła, mimo iż wątpiłam, że tam będzie. Nie jestem pewna, czy po tym wszystkim jest w stanie tam przebywać. Postanowiłam się przejść, dzięki czemu miałam więcej czasu na myślenie. Po chwili stałam przy wielkim budynku katedry, a po niedługim oczekiwaniu byłam w środku. Rozejrzałam się między turystami, ale nigdzie nie mogłam dojrzeć Calluma. Przycisnęłam się między ludźmi i krętymi schodami pobiegłam ku Złotej Galerii, gdzie miałam nadzieję go zobaczyć. Wyszłam na wielki balkon i ponownie starałam się rozglądać. Nie ma go. Pobiegłam do balustrady i zaczęłam go wołać, w nadziei, że może jakimś cudem mnie usłyszy. Pewnie z innej perspektywy wyglądało to tak, jakbym chciała stamtąd skoczyć. Przypomniała mi się sytuacja, kiedy Catherine na moich oczach rozbiła amulet, a ja nie miałam żadnej szansy porozumienia się z Callumem.* Przeszłam na przeciwną stronę i ponownie krzyknęłam, jednak bez rezultatu. Byłam zrozpaczona, ponownie straciłam Calluma. Tym razem, mam nadzieję, że nie na zawsze. Spojrzałam jeszcze przed siebie i na Tamizę, kiedy kątem oka dostrzegłam jakąś sylwetkę siedzącą przy brzegu. W nadziei, że to on zbiegłam na dół i wyszłam z katedry, kierując się do wcześniej wspomnianego miejsca.
- Callum? - powiedziałam lekko zachrypłym głosem do blondyna siedzącego tyłem do mnie.
Obrócił się i spojrzał w moje oczy. Szybko usiadłam obok i go przytuliłam od boku, a on przerzucił swoją rękę przez moje ramię.
- Czemu się wypisałeś? - Wzruszył ramionami. Nienawidziłam ignorancji i obojętności. - A co tutaj robisz? - Nie odpowiedział.
Siedzieliśmy w ciszy przez dobre dziesięć minut, aż w końcu usłyszałam jego głos.
- Alexa? - Spojrzałam na niego. Wziął mój nadgarstek i przejechał opuszkami palców po oparzeniu, a następnie spojrzał na swój. - Wiesz... To straszne, bo pomimo tego, że oboje chcielibyśmy zapomnieć o żałobnikach, to - wskazał na ranę - będzie nam o tym zawsze przypominać.
- Skąd wiesz.... - Nigdy nawet na słowo mu o tym nie wspomniałam. Uznałam, że kiedyś nadejdzie czas, aby się dowiedział, ale nie teraz.
- Pamiętam to. Pamiętam wszystko. Swoją śmierć, pierwsze nasze spotkanie, twój pocałunek z Maxem** i to jak błagałem cię abyś nas uwolniła. Wszystko - szepnął.
- Callum... Ja.. Skąd to wszystko wiesz..?
Spojrzał przed siebie, a ja byłam zupełnie otumaniona. Spojrzałam pytającym wzrokiem na Calluma, a on wyciągnął z kieszeni w moją stronę pierścień z opalu. Kamyk był taki sam, jak w amulecie. Zacisnął usta w wąska linię i westchnął. Obejrzałam go dokładne i zobaczyłam mały napis wewnątrz. Zarówno oczy, jak i usta szeroko mi się otworzyły po przeczytaniu słów „Mors Memoriae".
- Nie uwolniłaś wszystkich, Alexa.
~~~~~
* Akcja działa się nad rzeką i padał ogromny deszcz. Catherine była w jakiejś odległości od Alexy i wmówiła jej, że szkoło, które trzyma to amulet, który potem rozbiła kamieniem. Jeśli chodzi o to, jak Catherine go zyskała, to otumaniła Alexę, uderzając ją kijem golfowym
** - w ostatniej części, kiedy Alexa wyjechała na wakacje do Hiszpanii pocałowała się z dawnym znajomym Maxem, jednak później miała wyrzuty sumienia. Na lotnisku w Londynie, Max podszedł do niej i powiedział, że ich pocałunek był niesamowity, po czym pocałował ją, tym razem w policzek, a Callum to widział.
Jeśli kogoś ciekawi, to tak wyglądał amulet:
poniedziałek, 26 września 2016
poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Prolog
- Doktorze, chłopakowi spod piątki pali się ręka! - krzyczała spanikowana pielęgniarka.
- Jak to?! - zapytał wychodząc z gabinetu.
- Ma takie same objawy, jak osoby wyłowione z Tamizy.
Dyżurujący doktor Smith i pielęgniarka pobiegli ciemnym korytarzem do pokoju, w którym leżał Bailey.
- Proszę ne robić więcej takich żartów, panno Figglehorn, inaczej zostanie pani zwolniona - zagroził mężczyzna około pięćdziesiątki, kiedy ujrzał Calluma spokojnie śpiącego na swoim łóżku.
- A-ale... Przecież on się palił...! Przyrzekam! - Kobieta nie wiedziała co ma powiedzieć, aby zabrzmiało chociaż w małym stopniu wiarygodnie. Doskonale wiedziała, że się nie pomyliła. Nie na taką skalę.
Kiedy jej przełożony wyszedł, spojrzała jeszcze raz na nastolatka, z lekką obawą przed tym co zobaczy. Znów był w płomieniach, tym razem całe jego ciało. Gdy miała wybiec po lekarza, dla pewności jeszcze raz spojrzała w stronę chłopaka.
Nic.
Oczy prawie wyszły jej na wierzch ze zdziwienia i przerażenia. Jakby nigdy nic, chłopak spokojnie spał, a na ciele nie miał nawet najmniejszego poparzenia. Dla pewności, że nic mu nie jest, podeszła do niego i obejrzała z każdej możliwej strony. Pracuje już kilka lat w Guy's Hospital, ale takiego przypadku jeszcze nie widziała. Uchyliła na ostatku okno i już miała wyjść, ale drzwi momentalnie się zamknęły. W pomieszczeniu było ciemno, a ona została sam na sam z „nawiedzonym" chłopakiem. Chociaż starała się udawać twardą, wcale tak nie było. Bała się i to bardzo. Zacisnęła mocniej pięści i wolnym krokiem podeszła do drzwi. Otworzyła je i wychyliła głowę, rozglądając się po słabo oświetlonym korytarzu. W oddali zauważyła postać mężczyzny w czarnej pelerynie. Przełknęła głośno ślinę i podeszła bliżej. Nie był żadnym z pacjentów.
- Hej, ty! - zawołała. - Nie ma już wizyt. Jest kilka minut po pierwszej. Co tu robisz? - Nic jej nie odpowiedział.
Zbliżał się powolnym krokiem w jej stronę. Wyglądał dosyć groźnie. Twarz zasłaniał długi, czarny kaptur, a na nadgarstku widniała jakaś ozdoba.
- Co tu robisz, zapytałam. - Dalej milczał.
Kiedy był na tyle blisko, aby mogła dostrzec jego twarz, przeszedł przez nią niczym duch. Uważnie i ze strachem obserwowała jego poczynania. Bała się do niego podejść i spytać kim jest i czego chce. Nigdy nie wierzyła w istoty niematerialne, jak duchy. Postać skręciła do pokoju Bailey'a i nie wychodziła przez dłuższy czas. Pięć, może siedem minut. Zniecierpliwiona pielęgniarka weszła do sali. Myślała, że serce jej stanie.
W sali nie było, ani tajemniczej postaci, ani Calluma.
******
Mała ciekawostka. Prolog czekał, aż ktoś go przeczyta od około grudnia 😁
- Jak to?! - zapytał wychodząc z gabinetu.
- Ma takie same objawy, jak osoby wyłowione z Tamizy.
Dyżurujący doktor Smith i pielęgniarka pobiegli ciemnym korytarzem do pokoju, w którym leżał Bailey.
- Proszę ne robić więcej takich żartów, panno Figglehorn, inaczej zostanie pani zwolniona - zagroził mężczyzna około pięćdziesiątki, kiedy ujrzał Calluma spokojnie śpiącego na swoim łóżku.
- A-ale... Przecież on się palił...! Przyrzekam! - Kobieta nie wiedziała co ma powiedzieć, aby zabrzmiało chociaż w małym stopniu wiarygodnie. Doskonale wiedziała, że się nie pomyliła. Nie na taką skalę.
Kiedy jej przełożony wyszedł, spojrzała jeszcze raz na nastolatka, z lekką obawą przed tym co zobaczy. Znów był w płomieniach, tym razem całe jego ciało. Gdy miała wybiec po lekarza, dla pewności jeszcze raz spojrzała w stronę chłopaka.
Nic.
Oczy prawie wyszły jej na wierzch ze zdziwienia i przerażenia. Jakby nigdy nic, chłopak spokojnie spał, a na ciele nie miał nawet najmniejszego poparzenia. Dla pewności, że nic mu nie jest, podeszła do niego i obejrzała z każdej możliwej strony. Pracuje już kilka lat w Guy's Hospital, ale takiego przypadku jeszcze nie widziała. Uchyliła na ostatku okno i już miała wyjść, ale drzwi momentalnie się zamknęły. W pomieszczeniu było ciemno, a ona została sam na sam z „nawiedzonym" chłopakiem. Chociaż starała się udawać twardą, wcale tak nie było. Bała się i to bardzo. Zacisnęła mocniej pięści i wolnym krokiem podeszła do drzwi. Otworzyła je i wychyliła głowę, rozglądając się po słabo oświetlonym korytarzu. W oddali zauważyła postać mężczyzny w czarnej pelerynie. Przełknęła głośno ślinę i podeszła bliżej. Nie był żadnym z pacjentów.
- Hej, ty! - zawołała. - Nie ma już wizyt. Jest kilka minut po pierwszej. Co tu robisz? - Nic jej nie odpowiedział.
Zbliżał się powolnym krokiem w jej stronę. Wyglądał dosyć groźnie. Twarz zasłaniał długi, czarny kaptur, a na nadgarstku widniała jakaś ozdoba.
- Co tu robisz, zapytałam. - Dalej milczał.
Kiedy był na tyle blisko, aby mogła dostrzec jego twarz, przeszedł przez nią niczym duch. Uważnie i ze strachem obserwowała jego poczynania. Bała się do niego podejść i spytać kim jest i czego chce. Nigdy nie wierzyła w istoty niematerialne, jak duchy. Postać skręciła do pokoju Bailey'a i nie wychodziła przez dłuższy czas. Pięć, może siedem minut. Zniecierpliwiona pielęgniarka weszła do sali. Myślała, że serce jej stanie.
W sali nie było, ani tajemniczej postaci, ani Calluma.
******
Mała ciekawostka. Prolog czekał, aż ktoś go przeczyta od około grudnia 😁
piątek, 12 sierpnia 2016
To musisz wiedzieć!
Informacje zaware tutaj są niezbędne przed zaczęciem czytania historii!
Jest to jedna z najbardziej istotnych rzeczy w całej trylogii. Błękitna bransoletka w kształcie litery C, wykonana z opalu pozwala komunikować się z żałobnikami [wyjaśnienie poniżej]. Alexa - główna bohaterka znalazła ją nad brzegiem Tamiy. W ludzkim świecie jest tylko jedna taka, zaś każdy żałobnik posiada swoją własną. Na amulecie widnije napis „Mors Memoriae" [tł. Śmierć Pamięci] który dokładnie odzwierciedla jej zadanie - za jego pomocą żałobnicy wykradają pamięć ludziom.
Historia amuletu wiąże się również z powstaniem pierwszego żałobnika. Akcja dzieje się w 1665, kiedy to pewna siedemnastoletnia wiedźma rzuca czar na młodzieńca - Arthura, dzięki któremu ma ją kochać na zawsze. Była wiosna, ustalono już datę ich ślubu na Świętego Jana. Ojciec dziewczyny wracając z podróży przywiózł im prezenty, a jednym z nich była wieść o pozwolenie na ślub w Katedrze św. Pawła. Drugim był amulet z napisem „Amor Memoriae" [tł. Miłość Pamięci] i była to jedyna para na świecie - jeden dla niej, drugi dla niego. Miały symbolizować miłość, która nigdy nie zostanie zapomniana. Wszystko popsuła straszliwa choroba w biedniejszych dzielnicach miasta. Myślała, że jej świat jest od tego daleko, ale się myliła. Jeszcze tego samego ranka ukochany próbował ją namówić, aby zrezygnowała ze ślubu i z nim uciekła. Ta jednak zaśmiała się i powiedziała, że to niedługo i musi poczekać. Gdy w drodze do domu przystanęła na chwilę przed katedrą zobaczyła swojego sługę, który pospiesznie gdzieś szedł. Zatrzymała go, a on przerażony powiedział, że jej ukochanego dopadła zaraza, drzwi jego domu zapieczętowano, więc czekał tylko na śmierć. Dziewczyna nie dowierzając mu sama wybrała się w miejsce jego zamieszkania, gdzie utwierdziła się w przekonaniu, że sługa mówił prawdę. Weszła w boczną uliczkę i przez okno zajrzała do budynku. Na podłodze leżała wycieńczona, bliska smierci służka Arthura, a ktoś się nią czule zajmował i zapewniał o swojej miłości. Dziewczyna rozpoznała błękitną bransoletkę na nadgarstku chłopaka i stwierdziła, że została osukana. Zdruzgotana podbiegła do brzegu rzeki i spojrzała w mętną wodę. Nie wiedziała czy jest zarażona, ale nie mogła dopuścić by ta choroba dopadła rodzinę. Wzięła kamień, zadrapała pierwszą literę pierwszego słowa i dopisała jedną, tworząc napis „Mors Memoriae". Skoczyła do wody przeklinając narzeczonego, aby cierpiał dopóki ktoś nie poświęci wszystkiego dla niego.
Dwa dni później wóz przewożący ciała dostarczył kolejny ładunek do grobu wykopanego przy kościele St Bride's. Grabarze pospiesznie wrzucali tam ciała, nie sprawdzając nawet czy ktoś żyje czy nie, wszak i tak każdy był skazany na śmierć. Kiedy zaczęli przysypywać ciała po raz ostatni w błękitnej bransoletce zatańczyły promienie słońca. Cienka strużka wody wypłynęła z zatrutej wody i dostała się do płuc młodzieńca. W ciemności zbiorowej mogiły i w mrocznej otchłani rzeki Fleet dwa amulety wprawiły w ruch jej ostatnie życzenie, jednak na znacznie większą skalę niż przypuszczała. Od tego czasu każdy utopiony we Fleet, zaczynając od Arthura, miał zostać żałobnikiem. Zaczęło się oczekiwanie.
Żałobnicy to ludzie, którzy utonęli w rzece Fleet, wpadającej do Tamizy [Ma ujście pod mostem Blackfrairs]. Jest ich ponad setka, a siedzibę swoją mają w Katedrze św. Pawła. Najmłodszymi z nich są [a raczej byli] Catherine i Callum, a najstarszym Arthur. Ich przewodniczący to Matthew. Aby nie utknąć w otchłani rozpaczy muszą zbierać szczęśliwe myśli i wspomnienia ludzi, stąd też tłumaczy się pijacką amnezję czy zwykłe zapomnienia. Żałobnicy noszą czarne peleryny z kapturem i amulety. Jedynym łącznikiem ze światem żywych, dzięki czemu ktoś może ich zobaczyć, jest właśnie amulet. A jeśli dwa amulety - ludzki i żałobnika - spotkają się w tym samym miejscu, można z nimi rozmawiać. Widać ich wszędzie, gdzie widać odbicie oraz w katedrze. W ich świecie nie odlicza się czasu, dlatego zapytani o lata pobytu tam, nie umieją poprawnie odpowiedzieć. Ponad to nie pamiętają nic z życia ludzkiego, jedynie chwilę przed śmiercią. Jedynym sposobem na wydostanie się z tamtego świataświata, do świata żywych, jest opętanie człowieka, inaczej mówiąc, pozbawienie go pamięci, czyli zabicie. Wydostać się udało jedynie Veronice i Catherine.
Dziewczyna znalazła bransoletkę nad brzegiem Tamizy, kiedy próbowała ocalić łabędzia. Pierwszy raz zobaczyła Calluma w katedrze, centralnie pod środkiem kopuły. Nie wiedziała wtedy kim jest. Drugim razem było to w szkole, a trzecim w domu, ale nie umieli się porozumiewać. Nastepnego dnia, kiedy chłopak przyszedł do niej, normalnie się porozumiewali.
Alexa została pozbawiona pamięci przez Caterine.
Czemu nie zginęła?
Otóż Callum, podczas gdy jego siostra [Catherine] usuwała pamięć Alexie, on robił jej kopię na swój amulet, a później oddał ją dziewczynie. Zaszła jednak pewna zmiana, ponieważ chłopak zachował sobie te wspomnienie, kiedy Alexa się w nim zakochała, a oddał jej swoje tego samego momentu. Prościej mówiąc, ona widziała oczami Calluma, jak się w niej zakochał, a on jej.
Rob Underwood to była sympatia naszej bohaterki. Chłopak był wobec niej nachalny, dlatego też szybko ta znajomość się zakończyła. Chłopak jednak zna tajemnicę Alex. Dziewczyna przed tym jak Catherine odebrała jej pamięć, nagrała wsystkie informacje o żałobnikach na pendrive, który znalazł Rob. Chłopak razem z Catherine [uwolniła się, więc była człowiekiem] uknuł plan i zamierzał sprzedać mediom informacje o żałobnikach. Nie doszło to do skutku, gdyż został opętany przez innego żałobnika Lucasa, przez co wylądował w szpitalu i stracił pamięć.
Lucas jest żałobnikiem. Pierwszy raz zaatakował Alexę w katedrze. Drugim razem padło właśnie na Roba, przed budynkiem miejskiej telewizji. Alexa nie chcąc doprowadzić do śmierci kolegi, pchnęła energię z amuketu na Lucasa, powodując jego śmierć. Kilka dni później wyłowiono jego zwłoki z Tamizy. Na ciele miał ślady poparzeń, jakby od pioruna, a miejsce, gdzie znajdował się amulet było wypalone. Jakiś czas potem jego zwłoki same się zapaliły i pozostał tylko popiół. Według dokumentów powinien mieć 72 lata, zaś po wyłonieniu wyglądał na 20-kilka, stąd wnioskujemy, że żałobnicy nie starzeją się.
Jak się okazało później, istniał sposób na uwolnienie żałobników, ale trzeba było postąpić tak samo jak z Lucasem, czyli prowadziło to do ich śmierci. Wszyscy zgodnie zgodzili się na to i za pośrednictwem Calluma błagali Alexę, aby ich zabiła. Po długich przekonywaniach chłopaka, że dzięki temu nie będą cierpieć, zgodziła się. W Złotej Galerii [Znajduje się w Katedrze św. Pawła na samym szcycie] wszyscy ustawili się w kręgu. Alexa go zaczynała i również kończyła. Kiedy nadchodziła kolej Olivii - trzynastoletniej żałobniczki, przyjaciółki Alexy i Calluma - ta zaczęła się wyrywać. Kiedy jej się udało Callum za nią pobiegł, tym samym przerywając kręg. Z każdym jednym żałobnikiem, amulet Alexy coraz bardziej pękał, przez co dziewczyna bała się, że nie zdąży uwolnić Calluma. Na szczęście w porę wrócili, ale przyszła też Catherine [jako człowiek, gdyż uwolniła się pozbawiając Alexę pamięci] i uświadomiła Alexie, że Veronica [ona zdradziła jej sposób na uwolnienie żałobników] nie powiedziała jej wszystkiego, więc ona też spłonie. Po tych słowach Catherine podeszła do barierki i chciała skoczyć, ale Olivia w ostatnim momencie złapała ją, chcąc się na nią rzucić, a tym samym włączając do łańcucha. Tym sposobem spłonęła razem z Callumem i Olivią. Alexa w odpowiednim momencie się odcięła.
Catherine przed dołączeniem do świata żałobników próbowała popełnić samobójstwo, a Callum ją ratował. Callum wspominał Alexie, że ktoś z nimi był.
Jak się okazało w ostatniej części, tą osobą była Alexa. Sama do końca nie zrozumiałam kwestii jak to możliwe, więc proponuję pominięcie tej kwestii, aczkolwiek ważne jest, że zaraz po tym Alexa zabila żałobników, dzięki czemu ratownicy zdążyli Calluma i Catherine odratować.
W momencie, gdy Olivia złapała Catherine, wstąpiła duchem w jej ciało, co sprawiło, że się nimi zamieniły.
***
Tyle informacji powinno Wam starczyć. Reszta w rozdziałach.
❤❤❤
Amulet
Jest to jedna z najbardziej istotnych rzeczy w całej trylogii. Błękitna bransoletka w kształcie litery C, wykonana z opalu pozwala komunikować się z żałobnikami [wyjaśnienie poniżej]. Alexa - główna bohaterka znalazła ją nad brzegiem Tamiy. W ludzkim świecie jest tylko jedna taka, zaś każdy żałobnik posiada swoją własną. Na amulecie widnije napis „Mors Memoriae" [tł. Śmierć Pamięci] który dokładnie odzwierciedla jej zadanie - za jego pomocą żałobnicy wykradają pamięć ludziom.
Historia amuletu i pierwszy żałobnik
Historia amuletu wiąże się również z powstaniem pierwszego żałobnika. Akcja dzieje się w 1665, kiedy to pewna siedemnastoletnia wiedźma rzuca czar na młodzieńca - Arthura, dzięki któremu ma ją kochać na zawsze. Była wiosna, ustalono już datę ich ślubu na Świętego Jana. Ojciec dziewczyny wracając z podróży przywiózł im prezenty, a jednym z nich była wieść o pozwolenie na ślub w Katedrze św. Pawła. Drugim był amulet z napisem „Amor Memoriae" [tł. Miłość Pamięci] i była to jedyna para na świecie - jeden dla niej, drugi dla niego. Miały symbolizować miłość, która nigdy nie zostanie zapomniana. Wszystko popsuła straszliwa choroba w biedniejszych dzielnicach miasta. Myślała, że jej świat jest od tego daleko, ale się myliła. Jeszcze tego samego ranka ukochany próbował ją namówić, aby zrezygnowała ze ślubu i z nim uciekła. Ta jednak zaśmiała się i powiedziała, że to niedługo i musi poczekać. Gdy w drodze do domu przystanęła na chwilę przed katedrą zobaczyła swojego sługę, który pospiesznie gdzieś szedł. Zatrzymała go, a on przerażony powiedział, że jej ukochanego dopadła zaraza, drzwi jego domu zapieczętowano, więc czekał tylko na śmierć. Dziewczyna nie dowierzając mu sama wybrała się w miejsce jego zamieszkania, gdzie utwierdziła się w przekonaniu, że sługa mówił prawdę. Weszła w boczną uliczkę i przez okno zajrzała do budynku. Na podłodze leżała wycieńczona, bliska smierci służka Arthura, a ktoś się nią czule zajmował i zapewniał o swojej miłości. Dziewczyna rozpoznała błękitną bransoletkę na nadgarstku chłopaka i stwierdziła, że została osukana. Zdruzgotana podbiegła do brzegu rzeki i spojrzała w mętną wodę. Nie wiedziała czy jest zarażona, ale nie mogła dopuścić by ta choroba dopadła rodzinę. Wzięła kamień, zadrapała pierwszą literę pierwszego słowa i dopisała jedną, tworząc napis „Mors Memoriae". Skoczyła do wody przeklinając narzeczonego, aby cierpiał dopóki ktoś nie poświęci wszystkiego dla niego.
Dwa dni później wóz przewożący ciała dostarczył kolejny ładunek do grobu wykopanego przy kościele St Bride's. Grabarze pospiesznie wrzucali tam ciała, nie sprawdzając nawet czy ktoś żyje czy nie, wszak i tak każdy był skazany na śmierć. Kiedy zaczęli przysypywać ciała po raz ostatni w błękitnej bransoletce zatańczyły promienie słońca. Cienka strużka wody wypłynęła z zatrutej wody i dostała się do płuc młodzieńca. W ciemności zbiorowej mogiły i w mrocznej otchłani rzeki Fleet dwa amulety wprawiły w ruch jej ostatnie życzenie, jednak na znacznie większą skalę niż przypuszczała. Od tego czasu każdy utopiony we Fleet, zaczynając od Arthura, miał zostać żałobnikiem. Zaczęło się oczekiwanie.
Żałobnicy
Żałobnicy to ludzie, którzy utonęli w rzece Fleet, wpadającej do Tamizy [Ma ujście pod mostem Blackfrairs]. Jest ich ponad setka, a siedzibę swoją mają w Katedrze św. Pawła. Najmłodszymi z nich są [a raczej byli] Catherine i Callum, a najstarszym Arthur. Ich przewodniczący to Matthew. Aby nie utknąć w otchłani rozpaczy muszą zbierać szczęśliwe myśli i wspomnienia ludzi, stąd też tłumaczy się pijacką amnezję czy zwykłe zapomnienia. Żałobnicy noszą czarne peleryny z kapturem i amulety. Jedynym łącznikiem ze światem żywych, dzięki czemu ktoś może ich zobaczyć, jest właśnie amulet. A jeśli dwa amulety - ludzki i żałobnika - spotkają się w tym samym miejscu, można z nimi rozmawiać. Widać ich wszędzie, gdzie widać odbicie oraz w katedrze. W ich świecie nie odlicza się czasu, dlatego zapytani o lata pobytu tam, nie umieją poprawnie odpowiedzieć. Ponad to nie pamiętają nic z życia ludzkiego, jedynie chwilę przed śmiercią. Jedynym sposobem na wydostanie się z tamtego świataświata, do świata żywych, jest opętanie człowieka, inaczej mówiąc, pozbawienie go pamięci, czyli zabicie. Wydostać się udało jedynie Veronice i Catherine.
Jak Alexa znalazła bransoletkę i poznała Calluma?
Dziewczyna znalazła bransoletkę nad brzegiem Tamizy, kiedy próbowała ocalić łabędzia. Pierwszy raz zobaczyła Calluma w katedrze, centralnie pod środkiem kopuły. Nie wiedziała wtedy kim jest. Drugim razem było to w szkole, a trzecim w domu, ale nie umieli się porozumiewać. Nastepnego dnia, kiedy chłopak przyszedł do niej, normalnie się porozumiewali.
Alexa pozbawiona pamięci
Alexa została pozbawiona pamięci przez Caterine.
Czemu nie zginęła?
Otóż Callum, podczas gdy jego siostra [Catherine] usuwała pamięć Alexie, on robił jej kopię na swój amulet, a później oddał ją dziewczynie. Zaszła jednak pewna zmiana, ponieważ chłopak zachował sobie te wspomnienie, kiedy Alexa się w nim zakochała, a oddał jej swoje tego samego momentu. Prościej mówiąc, ona widziała oczami Calluma, jak się w niej zakochał, a on jej.
Rob
Rob Underwood to była sympatia naszej bohaterki. Chłopak był wobec niej nachalny, dlatego też szybko ta znajomość się zakończyła. Chłopak jednak zna tajemnicę Alex. Dziewczyna przed tym jak Catherine odebrała jej pamięć, nagrała wsystkie informacje o żałobnikach na pendrive, który znalazł Rob. Chłopak razem z Catherine [uwolniła się, więc była człowiekiem] uknuł plan i zamierzał sprzedać mediom informacje o żałobnikach. Nie doszło to do skutku, gdyż został opętany przez innego żałobnika Lucasa, przez co wylądował w szpitalu i stracił pamięć.
Lucas
Lucas jest żałobnikiem. Pierwszy raz zaatakował Alexę w katedrze. Drugim razem padło właśnie na Roba, przed budynkiem miejskiej telewizji. Alexa nie chcąc doprowadzić do śmierci kolegi, pchnęła energię z amuketu na Lucasa, powodując jego śmierć. Kilka dni później wyłowiono jego zwłoki z Tamizy. Na ciele miał ślady poparzeń, jakby od pioruna, a miejsce, gdzie znajdował się amulet było wypalone. Jakiś czas potem jego zwłoki same się zapaliły i pozostał tylko popiół. Według dokumentów powinien mieć 72 lata, zaś po wyłonieniu wyglądał na 20-kilka, stąd wnioskujemy, że żałobnicy nie starzeją się.
Uwolnienie żałobników
Jak się okazało później, istniał sposób na uwolnienie żałobników, ale trzeba było postąpić tak samo jak z Lucasem, czyli prowadziło to do ich śmierci. Wszyscy zgodnie zgodzili się na to i za pośrednictwem Calluma błagali Alexę, aby ich zabiła. Po długich przekonywaniach chłopaka, że dzięki temu nie będą cierpieć, zgodziła się. W Złotej Galerii [Znajduje się w Katedrze św. Pawła na samym szcycie] wszyscy ustawili się w kręgu. Alexa go zaczynała i również kończyła. Kiedy nadchodziła kolej Olivii - trzynastoletniej żałobniczki, przyjaciółki Alexy i Calluma - ta zaczęła się wyrywać. Kiedy jej się udało Callum za nią pobiegł, tym samym przerywając kręg. Z każdym jednym żałobnikiem, amulet Alexy coraz bardziej pękał, przez co dziewczyna bała się, że nie zdąży uwolnić Calluma. Na szczęście w porę wrócili, ale przyszła też Catherine [jako człowiek, gdyż uwolniła się pozbawiając Alexę pamięci] i uświadomiła Alexie, że Veronica [ona zdradziła jej sposób na uwolnienie żałobników] nie powiedziała jej wszystkiego, więc ona też spłonie. Po tych słowach Catherine podeszła do barierki i chciała skoczyć, ale Olivia w ostatnim momencie złapała ją, chcąc się na nią rzucić, a tym samym włączając do łańcucha. Tym sposobem spłonęła razem z Callumem i Olivią. Alexa w odpowiednim momencie się odcięła.
Dlaczego Callum i Catherine żyją?
Catherine przed dołączeniem do świata żałobników próbowała popełnić samobójstwo, a Callum ją ratował. Callum wspominał Alexie, że ktoś z nimi był.
Jak się okazało w ostatniej części, tą osobą była Alexa. Sama do końca nie zrozumiałam kwestii jak to możliwe, więc proponuję pominięcie tej kwestii, aczkolwiek ważne jest, że zaraz po tym Alexa zabila żałobników, dzięki czemu ratownicy zdążyli Calluma i Catherine odratować.
Zamiana ciałami
W momencie, gdy Olivia złapała Catherine, wstąpiła duchem w jej ciało, co sprawiło, że się nimi zamieniły.
***
Tyle informacji powinno Wam starczyć. Reszta w rozdziałach.
❤❤❤
Mała informacja
Ta historia to dokończenie serii książek „Błękitna Miłość" S. C. Ransom.
Zapraszam wszystkich co czytali, ale tych co ne również. Nie zniechęcajcie się tym, że być może nie czytaliście tego. Wszystko co będzie Wam potrzebne znajdziecie w odpowiednich postach.
Zapraszam wszystkich co czytali, ale tych co ne również. Nie zniechęcajcie się tym, że być może nie czytaliście tego. Wszystko co będzie Wam potrzebne znajdziecie w odpowiednich postach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

